Wieczorny wyjazd na zakupy. Naprawdę, to najkrótsza i w zasadzie jedyna droga z naszej wioski do supermarketu, choć nieczęsto bierzemy aparat
Luźniej niż tam, czy siam. NA ŚWIEŻO - ZAWSZE W BUDOWIE

3 tygodnie nad Biebrzą, przełom kwietnia i maja, pogoda rewelacyjna, szał zieleni, eksplozja wiosny






Doliny Biebrzy i Narwi zapełniły się nie tylko ptakami, ale też dzikami i różnej maści berdłoczykami. Natomiast autentyczni terenowcy są już na wymarciu. Dlatego warto takie postacie uwieczniać, nawet w przypadku napotkania nieuzasadnionej niechęci z ich strony















Plaża przy wiosce o wdzięcznej walijskiej nazwie Llangennith, na horyzoncie widać przylądek Worms Head
Mumbles Bay, z latarnią, tuż przy Swansea
Włochate walijskie koniko-kucyki pasą się wolno wszedzie na common land. Chyba już od dziesiątów lat cieszą się bezpańską wolnością
Three Cliffs Bay - widok jak z Kornwalii, nieprawdaż? Może morze za mało turkusowe.
No i tak, stronka zamarła, nie ma co się dziwić. Dzieciaki płaczą, żona na zakupy wyciąga, a walijska pogoda odstrasza myśli o wzięciu aparatu do ręki. Trzeba będzie poraktować tą podstronę bardzo okazjonalnie, co i tak już się stało.
Podczas 'spaceru' z nieco hałaśliwym wózkiem po ogrodzie o 12 w nocy, zerknięcie na rozłażące się Plejady...
Za to szpaki upchane nocą ciasno na noclegowisku rozbryzgują się każdego ranka wielkim wybuchem.
